Anna Lewandowska od lat funkcjonuje w mediach jako symbol sukcesu, dyscypliny i ogromnych pieniędzy. Tym bardziej zaskakująco wypadł moment z ostatniej Gali Mistrzów Sportu, gdy padło z pozoru niewinne pytanie o… studniówkę. Trenerka wyraźnie się speszyła, zaczęła kluczyć i unikać konkretów, co natychmiast rozbudziło ciekawość widzów.
W sieci szybko pojawiły się spekulacje: czy Anna w ogóle była na studniówce? Czy ten temat to dla niej tabu? Odpowiedź brzmi jasno — była. I nie tylko się pojawiła, ale bawiła się znakomicie. Do naszej redakcji trafiły archiwalne zdjęcia z tego wieczoru, które potwierdzają jej obecność na balu maturalnym.

Dziś trudno w to uwierzyć, patrząc na obecną pozycję Lewandowskiej, ale jej młodość daleka była od luksusu. Po odejściu ojca sytuacja finansowa rodziny gwałtownie się pogorszyła, a codzienność zaczęła być walką o podstawowe potrzeby. Sama Anna wielokrotnie podkreślała, że były momenty naprawdę trudne.

W rozmowach wspominała zimy spędzane w zniszczonym obuwiu, bo zwyczajnie nie było pieniędzy na nowe. Robert Lewandowski ujawnił z kolei, że rodzinę jego przyszłej żony wspierała w tamtym czasie Caritas. Te doświadczenia ukształtowały jej charakter i podejście do pracy oraz życia.

Na studniówce Anna wystąpiła jeszcze jako Stachurska. Towarzyszył jej Artur — jej ówczesna licealna miłość, o której dziś mówi bardzo oszczędnie. Po latach przyznała jedynie, że nie utrzymują kontaktu, a szczegóły tamtej relacji dawno się zatarły.
Zdjęcia z balu pokazują Annę w zupełnie innym wydaniu niż to, do którego przyzwyczaiła fanów. Naturalna, młoda, bez medialnej presji, bez wielkich kontraktów i rozpoznawalności. To kadry z czasu, gdy przyszłość dopiero się rysowała, a droga do dzisiejszego życia była jeszcze niewidoczna.

Jedno jest pewne — ta studniówka miała miejsce, a archiwalne zdjęcia mówią więcej niż jakiekolwiek odpowiedzi udzielone na czerwonym dywanie.