Megan Markle postanowiła podzielić się klimatycznym jesiennym filmikiem ze swoją rodziną. W klipie widać pola, kosze z dyniami, wózek, którym Megan wozi swoje dzieci, i beztroską atmosferę wiejskiego wypoczynku. Wszystko wyglądałoby idyllicznie, gdyby nie jedno „ale” — twarze wszystkich uczestników są starannie ukryte, a fani, jak zawsze, dostrzegli więcej, niż byśmy tego chcieli.

Na zdjęciach widać, jak książę Harry i Meghan, trzymając się za ręce, obserwują bawiące się dzieci. Mały Archie biega wśród dyń, a Lilibet, ze swoją rudawą kasztanową czupryną, ogląda małe dynie. W pewnym momencie Meghan ciągnie córkę na przyczepce, a Harry, ubrany w dżinsy i bluzę z kapturem, wycina twarz na dyni, żartując z siebie. Wszystko to przy akompaniamencie piosenki California Dreaming i podpisem „Szczęśliwej niedzieli 🎃❤️”.
Publikacja wywołała burzliwą dyskusję. Niektórzy zauważyli, że rodzina wygląda na zrelaksowaną i szczęśliwą. Inni twierdzili, że film jest zbyt wyreżyserowany: farma jest najwyraźniej zamknięta dla zwykłych odwiedzających, a zdjęcia kręcono wczesnym rankiem, zanim słońce wyszło zza chmur. Jednak najbardziej burzliwa dyskusja rozpoczęła się z powodu Lilibet.

W komentarzach fani zaczęli dyskutować, że pod sukienką dziewczynki widać coś, co wygląda jak pielucha.
„Czyżby Lilibet nadal nosiła pieluchy?” – zastanawiali się jedni.
„Może po prostu wyciągnęli dzieci z łóżek, żeby zrobić ładne zdjęcia” – sugerowali inni.
Tak czy inaczej, jesienny spacer rodziny Sussexów ponownie stał się powodem do rozmów – ale wcale nie z powodu uroczych dyni, a z powodu szczegółów, których uważni widzowie nigdy nie przeoczają.
